Buty do biegania Moje treningi

W czym najlepiej biegać – czyli temat rzeka :)

Temat dotyczący obuwia do biegania został już szeroko omówiony na wszelkiego rodzaju blogach i stronach poświęconych biegaczom. Nie mam zamiaru powtarzać po innych w czym warto biegać, co wybrać na krótkie, a co na długie dystanse. Według mnie jest to kwestia indywidualna. A każdy biegacz z czasem sam wie co najlepiej mu będzie odpowiadało.  Dzisiaj chciałabym opisać  w czym ja biegałam/biegam i jakie są moje spostrzeżenia dotyczące wybranego przeze mnie obuwia.

Na dzisiejszym rynku obuwniczym mamy tak wielki wybór butów do biegania, że początkujący biegacz nie wie co wybrać. Wówczas zasiada przed komputerem i przegląda czeluście internetów. A tam same dobre rady starych wyjadaczy:

  • obuwie musi mieć dobrą amortyzację
  • buty z amortyzacją są złe, wybierz najlepiej te minimalistyczne
  • sprawdź jaką masz stopę (tu się pojawiają dla początkującego biegacza pierwsze słowa jak z fantasy: supinacja i pronacja 😀 )
  • najlepiej kupuj buty marki “xyz” – są najlepsze
  • itp. itd.

Każda porada czy to znaleziona w internecie, czy przytoczona od znajomego biegacza jest skutkiem ich własnych doświadczeń. Nie ma nic złego w czerpaniu wiedzy z tych doświadczeń ale pamiętaj, że każdy biegacz jest inny i jeżeli komuś podpasował konkretny model obuwia, to nie znaczy że również będzie on dla Ciebie idealny.

Moja rada? Kup te, w których to właśnie Ty czujesz się najbardziej komfortowo. A z czasem, drogi czytelniku, gdy będziesz kupował swoją kolejną parę biegowych butów, sam będziesz wiedział jaki rodzaj obuwia jest dla Ciebie najlepszy. 

A jakie były moje pierwsze buty do biegania? Lepiej nie opisywać ! Bo to było coś na pograniczu trampek tylko z bardziej sztywną i grubszą podeszwą. To że nie miałam w nich żadnej kontuzji jest cudem 😉 Ale niczego innego nie posiadała, a nie byłam pewna na jak długo moja fascynacja bieganiem będzie trwała.

Zanim przejdę do opisu butów, w których miałam okazję biegać, nakreślę jeszcze parę słów o miejscach w których biegam. Sami z czasem zobaczycie, jak wielkie znaczenie ma nawierzchnia po której biegacie.

Ja wybieram głównie parki. I tutaj jest różnie, ponieważ część trasy jest asfaltowa, a część to ścieżki bardziej lub mniej utwardzone, czasem nawet wręcz leśne 🙂
Od czasu do czasu hasam sobie również po poliuretanowej bieżni, którą mam do dyspozycji u siebie w mieście.

Buty do biegania z Lidla (edycja wiosna/lato):

Moje pierwsze “profesjonalne” (w tym miejscu słyszycie właśnie gromkie śmiechy wszystkich biegaczy dla których buty z Lidla nie są profesjonalne 😉 ) buty do biegania kupiłam dopiero po paru miesiącach. Poszłam do popularnego dyskontu i za cale 60 zł nabyłam swoje cudo.  Opinii na temat butów dyskontowych jest cala masa w internecie. Dla jednych są to buty jak najbardziej odpowiednie, dla innych beznadziejne. Według mnie za taką cenę dostajemy naprawdę świetny produkt.

A dla kogo są? Na pewno dla:

  • osób o mniejszym budżecie,
  • tych co dopiero zaczynają swoją przygodę z bieganiem i nie wiedzą jak ta przygoda długo będzie trwać,
  • biegaczy, którzy nie robią tygodniowo zbyt wielu kilometrów

W lidlowskich butach biegało mi się bardzo dobrze przez kolejne sezony (chyba z 2 lata je męczyłam). Przewiewne, nie za dużo amortyzacji, lekkie (w porównaniu z moim obecnym modelem Kalenji Kiprun LD są jak piórko). Miały jakąś super podeszwę, która miała działać cuda (marketing mają niezły 😉 ) – nie za wiele mi to wówczas mówiło ale faktem jest, że biegało mi się w nich rewelacyjnie.

Do dzisiaj czasem jeszcze je ubieram – chociaż naprawdę widać, że były mocno eksploatowane 😉

Buty do biegania z Lidla (edycja jesień/zima):

Z Lidla mam jeszcze jedną parę – bardziej trailową. But lepiej trzymający kostkę, grubsza podeszwa, lepsze trzymanie się podłoża, wodoodporne. Ten model był sprzedawany na jesień z  dedykacją na zimowe bieganie. Komfort biegania? Gorszy niż buty kupione na letnie przebieżki. Ale faktem jest, że jak kiedyś wpadłam stopą do kałuży (bo kto by tam ominął zamarzniętą kałużę 😉 ) to w bucie nadal miałam sucho i spokojnie mogłam dokończyć trening.

Bardzo dobrze sprawdzały mi się również w bieganiu po lesie, aczkolwiek w porównaniu z wersją “letnią” były toporniejsze i mniej wygodne.

Buty Kalenji Kiprun LD:

Jakie są moje obecne buty? To już czwarte wliczając te “zmodyfikowane trampki” 😉 No więc: są ładne 😀 Bo dla każdej kobiety wygląd buta biegowego jest istotny ! Ale tak na poważnie to biegając w nich po asfaltowej drodze po prostu się męczę.

Dlaczego takie kupiłam? Poszłam za radą znajomego, który uważał że im więcej amortyzacji tym lepiej dla moich kolan. Tak więc stałam się posiadaczką tego modelu i już wiem, że duża ilość amortyzacji nie jest dla mnie – człowiek uczy się cale życie 😉

Kalenji Kiprun LD – to wg producenta buty dedykowane biegaczom, którzy mają tendencję do pronacji. Jest to model (w przeciwieństwie do Kalenji Kiprun SD) polecany na długie dystanse, nadający się na maratony (zapewnia połączenie amortyzacji i dynamiki).

Jak dla mnie buty jednak są trochę “ciężkie”, nie do końca moja stopa czuje się w nich komfortowo. Z chęcią kilka razy “przeprosiłam” się z moimi starymi butami z Lidla i wówczas widziałam znaczącą różnicę w komforcie biegania – szczególnie po asfaltowych drogach. Natomiast zauważyłam, że w butach Kiprun LD biega mi się fajnie po leśnych ścieżkach i tutaj nie odczuwam zbytniej różnicy w stosunku do modeli z Lidla.

A Wy jakie macie opinie o swoich butach? Też zaczynaliście w “trampkach”? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *