Moje treningi Motywacja

Stres?! Biegaczki mają na niego sposób !

W dzisiejszych czasach stres towarzyszy nam każdego dnia. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że 80 % doby wypełnia nam zamartwianie się i stresowanie o rodzinę, dzieci, pracę itp… itd…  I tak, nawet podczas snu, stres daje nam się we znaki. Jak z nim walczyć? Bo przecież nie chcemy, żeby zdominował nasze życie.

Każdy z nas ma jakiś swój sposób na walkę z codziennym stresem. Jedni idą się wyszaleć na rolkach, inni wyżyć na siłowni lub szukają ciszy i spokoju przy swojej ulubionej książce, jeszcze inni sięgają po różnego rodzaju “specyfiki” mające na celu poprawienie humoru.

Nie wszystkie poprawiacze humoru są jednak dobre dla nas samych.  Te po które można bez wysiłku sięgnąć, zazwyczaj są złe dla nas i dają jedynie ulotne wrażenie poprawy humoru. Nie wspominając już o możliwości uzależnienia i negatywnych skutkach jakie za tym idą.

Ale nie o “specyfikach” ma być dzisiejszy post. Chciałabym się dzisiaj z Wami podzielić jednym ze swoich sposobów, który pozwala mi trochę się rozluźnić i uspokoić. Mój sposób jest sprawdzony i pewnie nie jedna osoba podpisze się pod tym 😉

BIEGANIE – to jest to co mnie:

  • uspokaja
  • relaksuje
  • poprawia nastrój (lepiej niż tabliczka czekolady !)
  • sprawia, że świat się do mnie śmieje
  • pomaga stawić czoła problemom

Tak wiem, nie odkryłam tutaj Ameryki 😉 Od dawna wiadomo (wszyscy naukowcy trąbią o tym na prawo i lewo), że bieganie pozwala uwolnić endorfiny (hormon szczęścia). I możecie wierzyć lub nie ale jest to prawda !  Sama doświadczyłam tego kilka lat temu, kiedy wróciłam wkurzona z pracy. Od razu wskoczyłam w buty i pognałam przed siebie. Im dłużej biegłam, tym uczucie gniewu stawało się coraz słabsze. A po powrocie do domu nie było już ani złości, ani innych negatywnych uczuć.

Nagle poczułam się taka spokojna i szczęśliwa. Mogłam góry przenosić. Energia, mimo wcześniejszego wysiłku fizycznego, wcale mnie nie opuszczała. Nie było jak zwykle wyładowywania złości na bliskich tylko spokojny i pozytywny wieczór. Można by pomyśleć, że to przypadek. Ale taka sytuacja pojawia się za każdym razem gdy idę pobiegać po stresującym dniu.

W takie dni u mnie, najlepiej sprawdzają się miejsca gdzie jest cisza. Park, drzewa, śpiew ptaków, małe wiewiórki przemykające to tu to tam …  . To wszystko działa na mnie uspokajająco i jest jak balsam na moją poszarpaną złością duszę. Myślę, że niejeden biegacz ma podobnie 😉

Czasem tak niewiele trzeba aby poprawić sobie humor 🙂

Bieganie (lub spacer) polecam zamiast kolejnej paczki chipsów lub blachy pączków. Zapychanie się takimi “smakołykami” daje nam tylko chwilową poprawę nastroju. Za to macie jak w banku, że za chwilę złość wróci z podwójną siłą ponieważ nie dość, że stres i zły nastrój wróci, to w dodatku będziecie widziały siebie o 10 kg  grubszą – to też znam z autopsji 😉

Tak więc keep calm and … RUNNING !!!

PS. Nie zjadłam nigdy blachy pączków – żeby było jasne 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *