Moje treningi Trening w domu

Mata do akupresury – recenzja

Mata do akupresury w ostatnim czasie zyskuje coraz większe grono sympatyków. Czy rzeczywiście jest lekiem na całe zło, czy ma po prostu dobry PR 😉 ? Sprawdźmy zatem czy warto zaopatrzyć się w to cudo 😉 .

Swoja matę do akupresury zakupiłam dobry rok temu. Prawdę mówiąc nigdy wcześniej o niej nie słyszałam. Pewnego dnia gdzieś na FB grupie dziewczyny zaczęły wymieniać się doświadczeniami związanymi z jakąś taką dziwną matą z kolcami, która rzekomo niweluje wszelki ból jaki nam dokucza.

Ale tak właściwie dopiero po rozmowie z moją Mamą (która nota bene już z niej korzystała jakiś czas, a ja o tym nic nie wiedziałam 😉 ) zaczęłam bardziej interesować się tematem. Ponieważ nie ma co ukrywać, praktycznie każdego z nas coś tam boli, coś tam łamie 😉 . I jeżeli jest coś, co nam w tym bólu pomoże, i nie jest kolejną pigułką, to dlaczego nie skorzystać? Tym bardziej, jeśli jest się osobą, która woli cierpieć niż wziąć kolejny ibuprom 😉 .

Po zebraniu opinii innych użytkowników oraz polecenia maty przez Mamę, zdecydowałam się na zakup swojej maty do akupresury.

Jaką matę z kolcami wybrać ?

Ja swoją matę wybrałam po kilku (a może i nawet kilkunastu) godzinach szukania, oglądania, czytania i analizowania. I nie chodziło mi tylko o wybranie odpowiedniego koloru 😉 Chociaż nie ukrywam, na to również zwracałam uwagę 😉 .

A było w czym przebierać 😉 . Od małych mat (takich tylko pod plecy), po maty duże (“zahaczające” również o uda, a nawet łydki 😉 ).

Krótsze warianty mają ok. 63 cm długości (czyli tak +/- na jedną sesję starcza od szyi do lędźwi) oraz ok. 40 -423 cm szerokości.

Dłuższe warianty mają ok. 130 cm długości oraz ok. 48 – 50 cm szerokości.

Te najtańsze maty do masażu wypełnione są pianką. Znaleźć na rynku można oczywiście wersje eko, wykonane w 100% z ekologicznych materiałów i wypełnione włóknami kokosa. Oczywiście jak eko to i przynajmniej o 100% droższe 😉 .

Ja zdecydowałam się na matę z kolcami taką zwykłą, nie eko . Moim zwyczajem nie inwestuje w coś, co nie mam pewności, że będzie u mnie wykorzystywane 😉 .

Ponieważ jestem stosunkowo aktywna sportowo i chciałam podczas jednej “kolcowej” sesji objąć jak największą część ciała za jednym zamachem to zdecydowałam się na najdłuższą matę jaką znalazłam.

Moja mata do akupresury ma wymiary 130 x 50 x 2 cm. Posiada 414 rozetki wykonane z tworzywa ABS. Mata jest wykonana w 100% z bawełny oraz wypełniona pianką. Pokrowiec maty można zdjąć i bezpiecznie wyprać.

Jaką poduszkę wybrać ?

Kolejna sprawa, to jaką poduszkę wybrać. Ja znalazłam cztery warianty różnych poduszek:

  • poduszka typu “wałek” – najtańsza opcja (od 30 zł wzwyż). Z osób, które znam najczęściej wybierana. Wg mnie najlepsza pod szyję.
  • wersja kwadratowa z lekkim profilowaniem (góra i dół poduszki nieco wyższe) – koszt od 50 zł wzwyż. Jeżeli planujecie wykorzystywać ją również podczas siedzenia w celu zniwelowania napięcia w odcinku lędźwiowym, to będzie świetną opcja dla Was.
  • wersja kwadratowa ale nieco inaczej wyprofilowana (góra wyższa, stopniowo opadająca) – taką wersję właśnie zakupiłam. Ciężko dostać ją zarówno w zestawie jak i osobno. Bardziej popularne są ww. wersje.
  • ostatnia wersja pojawia się głównie jako poduszka eko. Jest w zupełnie innym stylu niż te wyżej wymienione: prostokątna, wygląda jak standardowa poduszka typu jasiek 😉 . Poduszki z kolcami o takim kształcie znalazłam tylko w wersji ekologicznej.

Mata do akupresury – moja opinia

Moją matę z kolcami używam od roku. I przyznaję, że działa 😀 . Najczęściej używam jej na odcinek lędźwiowy oraz szyjny. Dużo pracuję przy komputerze. W dni powszednie jest to ponad 8 h praktycznie ciągłego siedzenia na tyłku przed monitorem 😕 . Do tego w przypadku odcinka szyjnego dochodzi spięcie związane ze stresem w pracy. Momentami ból jest naprawdę uciążliwy.

W takich sytuacjach, po każdorazowym użyciu maty do akupresury, czułam wyraźną ulgę. Nie była to ulga nie wiadomo na jak długo ale wystarczająca by kolejnego dnia czuć się dobrze. Na początku praktycznie dzień w dzień korzystałam z jej uroków 😉 . Z czasem zaczęłam używać tylko w sytuacjach, kiedy ból dawał się we znaki. Słyszałam, że nie należy przeginać 😉 .

Co do kolców – są naprawdę ostre ale nie aż tak, aby nie można wytrzymać z bólu. Testowałam na różnych partiach ciała i w przypadku kręgosłupa ból jest najlżejszy i najłatwiejszy do wytrzymania. Gorzej w przypadku brzucha i ud (przedniej części) – tu jest hardkorowo 😂 .

Po sesji z matą czuję takie przyjemne ciepełko i zero bólu. Dla mnie bomba 👍 .

A czy Wy korzystacie z takiej maty? Jeżeli tak to podzielcie się Waszymi doświadczeniami 🙂 .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *